Ekskluzywny wywiad z Ludwikiem
Pukam o umówionej godzinie do drzwi. Otwiera mi pulchny brunet ze zmierzwionymi włosami i gęstą kręconą brodą. Na oko dwudziestokilkuletni.
-Czy zastałem Ludwika? - pytam
-To ja – słyszę w odpowiedzi.
Zacznijmy wprost, bez zbędnych podchodów. Dlaczego ukradłeś czat Tytusowi Hołdysowi?
Ludwik: Nikomu nie ukradłem czatu! Tytus sam zamknął pokój na swojej stronie. Nie był to jednak powód żeby grupa przyjaciół, która się tam wytworzyła przestała się spotykać. Założyliśmy nowy czat. Mieliśmy zerwać kontakty, bo Tytus nie chciał już czatu na swojej stronie?
A dlaczego właśnie ty zostałeś szefem tego nowego czatu?
To był czysty przypadek. Po prostu najlepiej znałem się na komputerach i jako jedyny potrafiłem założyć pokój, a potem zrobić jego stronę www.
Nie czułem się oczywiście z tego powodu jakiś lepszy i starałem się zachować pełną demokrację. Wszyscy stali bywalcy dostali prawa operatorskie (to był zresztą początek tradycji dużej ilości opów). Na początku się to sprawdzało, później musiałem podejmować pewne decyzje samodzielnie żeby nie dopuścić do anarchii, ale zawsze starałem się pamiętać jak dostałem się na to stanowisko i że jestem tylko przedstawicielem społeczności czatu.
Zresztą jeszcze przez długi czas miałem nadzieję, że Tytus zmieni zdanie i czat wróci na jego stronę. Takie próby były nawet podejmowane. Choć on uważa mnie za wroga, ja zachowałem do niego duży szacunek, a w gruncie rzeczy nawet sympatię.
Cała ta sprawa jest dość dokładnie opisana na stronie
Vieffiurki w rozdziale "Polchat". Widziałem też, że ten tekst został przedrukowany na stronie czatu, jednak bez podania źródła i autora. Przykro mi to mówić, ale jest to rażące naruszenie praw autorskich i dobrych obyczajów. Autorem tego tekstu jest Vieffiurka, o czym na stronie nie ma ani słowa.
Chodzi o TĘ wiewiórkę?
No tak, o tę...
Opowiedz o tym jak została mianowana szefem czatu.
No cóż. Wykonywanie obowiązków szefa czatu nie zawsze było dla mnie przyjemne. Gdy wchodziłem na czat natychmiast otwierało sie kilkanaście okienek rozmów prywatnych z pytaniami typu "dasz mi opa?". I co gorsza osoby, które zaczynały ze mną normalnie rozmawiać też często czekały tylko żeby po jakiś piętnastu minutach zadać mi takie pytanie. Uniemożliwiało mi to normalnie funkcjonowanie na czacie. Odpowiedziałem na to pytanie pewnie kilka tysięcy razy i byłem po prostu zmęczony. Do tej pory reaguję na nie alergicznie.
(śmiech)
Jak zareagowano na ogłoszenie, że zostanie mianowany nowy szef czatu? Oczywiście! Jednym wielkim "Ja chcę! DAJ MI OPA!!!". Mianowanie osoby, która była na czacie pierwszy raz było w dużym stopniu po prostu moją manifestacją.
Zaczęło się od żartu na ten temat, który ktoś rzucił – że szefem może zostać właśnie siedząca cichutko Vieffiurka. Później porozmawiałem z nią i okazała się bardzo rozsądną, sympatyczną i odpowiedzialną osobą. Postanowiłem zrealizować scenariusz z tego żartu.
Do tej pory utrzymuję, że by się to powiodło gdyby nie to, że Vieffiórka była już bardzo ważną postacią w innych potterowskich miejscach (o czy nie wiedziałem) i mianowanie na szefa czatu nie było dla niej wcale taką wielką sprawą. A z drugiej strony gdyby nie negatywna reakcja części społeczności czatowej.
Tak, przyznaję. To było szalone. Ale lubię raz na jakiś czas robić szalone rzeczy. Byle nie za często
(śmiech).
A dlaczego potem szefem został Tech?
Nie wiem, z tym akurat nie mam nic wspólnego. Odchodząc zostawiłem czat Kumpeli. Późniejsze przetasowania zachodziły już beze mnie. Technicznie rzecz biorąc Tech został głównym administratorem czatu na skutek błędu oprogramowania Polchatu. Domyślam się jednak, że stały za tym również jakieś ustalenia wewnątrz czatowe. Zresztą to już nie moja sprawa.
Zarzuca ci się czasem, że rozdawałeś prawa administratorskie po znajomości.
A jak miałem rozdawać?! Przecież to czat. Chyba oczywistym jest, że chciałem mieć operatorów, których znam i którym ufam.
Nie dawałem opów kolegom ze szkoły tylko ludziom, którzy wzbudzili moje zaufanie na czacie. Nie wyobrażam sobie innej metody.
Co teraz robisz w Internecie?
Głównie zajmuję sie Niezależnym Serwisem Informacyjnym mojej szkoły BednarSzok.pl (to właśnie ten, którego redaktorem naczelnym, zgodnie z tekstem na stronie Vieffiórki, był krótko Tytus Hołdys) – programuję i piszę tekasty. Poza tym angażuję się w promocję przeglądarki Mozilla Firefox. Można mnie spotkać na forum mozillapl.org starającego się rozwiązać problemy techniczne użytkowników.
Masz jeszcze kontakt z ludźmi z czatu?
Mały. Dziewczyna mojego najlepszego przyjaciela była adminką "pottera". Chodzimy razem do szkoły, rozmawiamy na przerwach, czasem coś robimy w trójkę, na przykład razem spędzaliśmy sylwestra. Poza tym czasem rozmawiam z którymś ze starych znajomych przez gadu-gadu, ale rzadko.
Nie wchodzę już na czaty, wolę kontaktować się z ludźmi, których znam z reala, a czas w internecie spędzać bardziej twórczo. Na przykład tworząc strony WWW.
Co w takim razie powiesz o nowym wyglądzie strony potter.civ.pl?
Wolał bym się na ten temat nie wypowiadać. Ale przyznam, że cierpię, szczególnie gdy spojrzę do kodu strony. Poza tym dlaczego czatu nie ma na jego stronie głównej?
No to może wróć i zrób z tym porządek.
Nie ma mowy! Po pierwsze to już nie mój czat i nie mogę rościć sobie do niego żadnych praw. Po drugie zgodnie z tym co powiedział Krulik, a trochę przed nim Heraklit "nie można wejśc dwa razy do tej samej rzeki". Interesuję sie teraz innymi rzeczami. Nie czuł bym się dobrze na czacie.
Ile masz teraz właściwie lat?
Osiemnaście. Swoją przygodę z czatem zacząłem w wieku piętnastu. Teraz jestem już pełnoletni.
Dziękuję bardzo za wywiad.
Nie ma za co. Herbatę?